Robiłam już gołąbki w liściach chrzanu, w liściach malwy, w
liściach młodych buraków, w liściach winogron, w liściach kapusty kiszonej w
całych główkach… Oczywiście w świeżej kapuście i we włoskiej i w czerwonej też.
Z różnymi farszami. Tym razem porwałam się na eksperyment z kapustą pekińską.
Wymyśliłam sobie nadzienie z kaszy
gryczanej z twarogiem i miętą. Oczywiście zaczęłam od ugotowania kaszy:
1/2 szklanka kaszy gryczanej palonej
3/4 szklanki wody
1 łyżka masła
sól, łyżka płaska suszonej mięty
W garnku rozpuścić masło, wsypać suchą kaszę i wymieszać, żeby
każde ziarenko pokryło się tłuszczem. Dodać miętę i sól, wymieszać. Zalać gorącą
wodą, raz zamieszać, przykryć i na malutkim ogniu zostawić na 15 min. Kasza
powinna być niedogotowanaJ.
Kiedy przestygnie wymieszać z twarogiem
( najlepiej wiejski, ziarnisty), doprawić do smaku solą i pieprzem.
Główkę kapusty pekińskiej obrać z wierzchnich brzydkich liści, odciąć połowę główki tak, by grube części liścia zostały razem (odłożyć na kapustę duszoną na czerwono). Delikatne połówki zanurzać we wrzątku by lekko zmiękły i zawijać gołąbki.
Ja zrobiłam od razu jeszcze parę sztuk w liściach kiszonej w
całych główkach kapusty. Tej nie parzę, tylko lekko ścinam nerw i faszeruję.
Tak wygląda główka kapusty kiszonej w całości!
Garnek najpierw naoliwiłam, potem wyłożyłam liśćmi kiszonej kapusty, ułożyłam zawijańce i na wierzch dałam kawałki kiszonej kapusty. Podlałam wodą i niech się duszą. Podałam ze śmietaną.




